,

Bezduch

Availability:

Na stanie


Książka Krzysztofa Siwczyka jest, jestem o tym najgłębiej przekonany, istotnym projektem zmierzenia się z metafizyką codzienności (ze sprawami jak powiada Autor bieżącej metafizyki).

  • Autor: Krzysztof Siwczyk
  • Wydawca: Austeria
  • Rok wydania: 2018, oprawa: broszurowa
  • Strony: 104, Format: 14,5×20,5 cm
  • Produkt na zamówienie. Wysyłka do 7 dni roboczych.

£7.99

Na stanie

Bezduch

Krzysztof Siwczyk

Książka Krzysztofa Siwczyka jest, jestem o tym najgłębiej przekonany, istotnym projektem zmierzenia się z metafizyką codzienności (ze sprawami jak powiada Autor bieżącej metafizyki). Ale w jej wymiarze szczególnym takim, który odnosi się do egzystencjalnych warunków bycia-w-kulturze, do czytania i pisania, do życia (także) słowem i tekstem. Do zmagania się na przykład z przemocą fabuł i z przemocą interpretacji siebie, ze zjełczałą fantazją albo z porzuconą (niedoczytaną, niedopisaną) książką, która domaga się powrotu do dzieła.
Chodzi tu przede wszystkim, jak sugeruje tytułowy i programowy esej zbioru, o osaczenie przez zmienny i wszystkożerny jakby mikrokosmos, osaczenie przez najprostsze zdarzenia, rzeczy, impresje, o ich nachalność jakby czy magmatyczność, która potwornieje, staje się niczym monstra w dawnych obrazach przedstawiających kuszenie świętego Antoniego Pustelnika. Ta monstrualność w przepływie, w przemijaniu, w koszmarnym śnie rozgrywa się pośród skrupulatnie zarejestrowanych form i okruchów życia, złogów i majaków dzieciństwa, ale i w dialektycznym wiązaniu rodzicielstwa. Starego więc i nowego w palimpseście, w wężowym splocie.
Czyny, maski, kostiumy oraz całe decorum egzystencji Krzysztof Siwczyk ukazuje tu w przejmujących spojrzeniach, eksponujących krnąbrną materialność, namacalność, sensualność i somatyczność przywoływanego przez siebie mikroświata, ale też jego kruchość, ułudność, fantazmatyczność, stałe nicowanie w nim komizmu przez trwogę i dramatu przez śmieszność. Towarzyszy temu gorączkowe, zadyszane poszukiwanie języka: aby dać odpowiednią materię słowu, a substancjom i wrażeniom słowo. Ze świadomością przy tym możliwości ograniczonych, podanych nawet radykalnej redukcji: Nie atakujesz jakichś większych tajemnic ducha, jedynie o nich czytasz. To zaś oznacza w sumie sceptyczne ale budowane w granicach rozsądku credo: Zaufanie do języka, w którym jesteś pisany, zjawia się u ciebie na mocy akceptacji własnych ułomności.
prof. Zbigniew Mikołejko